<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="To jest myśl">
<author_1="H. Paszko">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="3">
<date="1951-03-25">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Wianek młodzieńczych głów pochylił się nad stołem. Wszyscy naraz chcieli widzieć ten list, o którym tyle się w kole ZMP-owskim mówiło. — Ależ pięknie to wyrysowałeś, Janku! — zachwycali się jedni przez drugich. — Te dwie ręce w uścisku — żółta i biała — są jak żywe! — A gołąb pokoju, popatrzcie, zda się, że trzepoce skrzydłem!.., — Ważniejszy od rysunku jest sam list — rzeczowo przerwał Władek, absolwent szkoły zawodowej, pracownik miejscowej spółdzielni. — Czytajcie, jak też wypadło to nasze pismo „Do koreańskiej młodzieży demokratycznej, bohatersko walczącej z najeźdźcami amerykańskiego imperializmu o wyzwolenie swej ojczyzny" — powoli i wyraźnie czytała Zośka — przedszkolanka. „My, młodzież ZMP-owska z Wielowsi (Polska, woj. Katowice), serdecznie pozdrawiamy Was, Drogie Siostry i Bracia z dalekiej Korei. Choć tak dalecy, jesteście nam bliscy! Wasza walka o pokój jest naszą walką. Przyrzekamy Wam jeszcze bardziej wzmóc nasz wkład w walkę o pokój" — Pięknie! Ślicznie! — wołano naprzemian — Co to będzie za wrażenie, jak ten list odczytamy jutro, na masowym zebraniu młodzieży z naszej wsi. Wśród radosnego gwaru i śmiechu młodzi szykowali się do wyjścia. Świetlica powoli pustoszała. Kilkoro jednak pozostało. Władek był tak zamyślony i czegoś markotny, że nie słyszał, co się wokoło niego działo. Zośka w zadumie patrzała na pięknie wykaligrafowany list. A Marta i Józek też stali przy stole, jak urzeczeni Władek ocknął się wreszcie. Popatrzał po twarzach kolegów i powoli zaczął: — Jak myślicie? Czy sam tylko list wystarczy?! — i mnie się zdaje, że coś tutaj jest nie w porządku — podjęła Zocha. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
